Przed
nami było kolejne 400 kilometrów do następnego "docelu",czyli
miejsca które traktowaliśmy sentymentalnie - Futuroskope. Byliśmy
tam z dziećmi dwukrotnie, kupując bilety na dwa lub trzy dni, by
wszystko móc zobaczyć. Z wypiekami na twarzy biegaliśmy wówczas
po kilku hektarowym terenie, gdzie porozrzucane były obiekty o
bardzo ciekawych architektonicznie kształtach, w których
wyświetlane były filmy, z niesamowitymi efektami specjalnymi.
Przenosiły one nas w inny, cudowny świat. Pamiętam, że można
było oglądać przyrodniczy film o wylęganiu się motyli. Obraz
poza tym, że byłna ogromnym ekranie przed oczami, dodatkowo był
emitowany pod szklaną podłogą. Czuliśmy
się wówczas jak te motyle,
mając też perspektywę patrzenia na świat z góry. Widok człowieka
biegającego po łące, łapiącego w siatkę motyle, czubek jego
głowy czy też wierzchołki drzew przesuwające się pod nami dawało
poczucie latania.
Niestety,
w tym roku tego kina nie odnaleźliśmy. Możliwe, że je
zlikwidowali, albo przebudowali.
Duże
emocje wywoływały też filmy, gdy praktycznie tylko poprzez to, że
ubrało się na nos specjalne okulary i usiadło w fotelu, który
pobudzany był w wibracje, można było czuć się jak w realu.
Podczas jazdy bohatera pociągiem, my też podskakiwaliśmy, czy też
po otwarciu przez niego drzwi pędzącego pociągu, czuliśmy podmuch
wiatru, szarpanie oraz przerażenie. To było niesamowite wręcz.
Prawda jest taka, że tego nie da się opowiedzieć, to trzeba po
prostu zobaczyć i przeżyć. Po prostu jest to tzw. "magia
kina".
Od godz. 9 do 22 z krótką przerwą na kawę i przekąskę,
przemieszczaliśmy się z jednego kina do drugiego. Trzeba było też
swoje odstać w kolejce, bo mimo tego, że był to poniedziałek i
przez cały dzień padał deszcz, ludzi była masa. Wieczór, tak jak
w poprzednich latach zakończył się pokazami pirotechnicznymi oraz
światłami laserowymi, przenosząc wszystkich w świat jakiejś
baśni. Piszę "jakiejś", gdyż dialogi prowadzone były w
języku francuskim, a my tłumacza ze sobą tym razem nie mieliśmy
:)
Dzień
w Pointier bardzo szybko nam zleciał. Było bardzo przyjemnie. Fakt
jest taki, że radość większą mieliśmy, gdy byliśmy tam z
dziećmi, bo dodatkowo mogliśmy cieszyć się ich radością.
Miejsce to jest wyjątkowe, ale przede wszystkim dla dzieci. Mogliśmy
tego doświadczać widząc niektóre z nich przerażone, płaczące
czy też zasłaniające oczy albo śmiejące się do rozpuku.





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz